Tak sobie pomyślałem, że kończą się pierwsze wakacje w "życiu" Piwnego Przewodnika, a nie pojawiła się w nim jeszcze żadna rekomendacja urlopowo-piwno-wyjazdowa. Niniejszym nadrabiam to karygodne zaniedbanie i z myślą o tych szczęśliwcach, którzy wakacyjne wojaże mają jeszcze przed sobą, proponuję wyprawę do stolicy kraju, który z piwem kojarzy się od zawsze. W dodatku od ubiegłego roku dzierży moją osobistą, subiektywną palmę pierwszeństwa w kategorii "najlepsze piwo pszeniczne" (które to piwo z kolei nierozerwalnie łączy się ze zwiększonym letnim zapotrzebowaniem na orzeźwienie). I, co ciekawe, nie są to Niemcy - chociaż nie wykluczam, że to właśnie w ojczyźnie stylu Hefe-Weizen odkryję kiedyś nowego lidera mojego rankingu. Tymczasem zapraszam do Klasztornego Browaru Strahov w Pradze.
Górujący nad stolicą Czech zamek na Hradczanach kojarzy chyba każdy, kto choć raz był w tym pięknym mieście. Położony na jednym ze wzgórz nad Wełtawą przyciąga tłumy turystów, którzy wspinają się krętymi uliczkami żeby obejrzeć zmianę warty, zwiedzić pałacowe wnętrza, Katedrę św. Wita, Złotą Uliczkę, któryś z kościołów albo po prostu spojrzeć na wspaniałą panoramę miasta. Jednak z piwnego punktu widzenia warto - idąc od Mostu Karola - wspiąć się trochę wyżej, zostawiając zamek i katedrę po prawej i dojść do Strahowskiego Klasztoru. Nie trzeba zresztą wybierać tak forsownej drogi - można też na przykład dojechać do niego tzw. Lanovką, podziwiając po drodze widoki. Tak czy inaczej, trud wyprawy zostanie wynagrodzony - urokliwością samego klasztoru i położonego wokół niego terenu oraz doskonałym piwem, którego po trudach zwiedzania można napić się w minibrowarze Klášterní pivovar Strahov. Ten niewielki browarek restauracyjny ma w stałej ofercie dwa rodzaje piwa - urzekające pięknym bursztynowym kolorem i rewelacyjnym smakiem Svatý Norbert Jantarové i kuszące efektowną pianą, bardzo dobre Svatý Norbert Tmavé. Jednak tym, co rok temu absolutnie rozłożyło mnie na łopatki, jest warzony i serwowany w okresie letnim (od 6 czerwca, czyli dnia Świętego Norberta) Svatý Norbert Weizen. Cudownie chłodny, idealnie mętny z piękną czapą gęstej piany, po pierwszym łyku wprawił moje wymagające kubki smakowe w błogostan. Kto wie, czy to nie zemsta Czechów za historyczne zaszłości z Niemcami. Gdyby wiedzieli, że pewnego dnia w Pradze będzie warzony lepszy Weizen niż w Monachium, pewnie jeszcze raz zastanowili by się przed aneksją Czechosłowacji.
No cóż, rozmarzyłem się na samo wspomnienie. Z kronikarskiego obowiązku należy wspomnieć, że pysznego strahovskiego piwa można się napić w mniejszej, pubowej części minibrowaru lub większej restauracyjnej, a latem także w ogródku. W każdym z tych miejsc można też zjeść dania z oferty kuchni, na ten przykład pieczoną gęś z knedlikami. Z sezonowych piw browar warzy jeszcze wielkanocnego Pilsnera, jesiennego Bocka i bożonarodzeniowego Doppelbocka, a w kwietniu tego roku po raz pierwszy z nalewaków popłynęło India Pale Ale - czyli mam jeszcze co najmniej cztery powody, żeby wracać do Pragi. A dowodem na to, że nie tylko ja cenię sobie ten browar, jest plebiscyt czeskiego portalu pratelepiva.cz, w którym zajął rok temu drugie, a dwa lata temu pierwsze miejsce w kategorii minibrowar roku.
Odkąd odkryłem Klášterní pivovar Strahov, czyli od prawie czterech lat, jest to zawsze obowiązkowy punkt pobytu w czeskiej stolicy. I nie sugeruję, broń Święty Gambrinusie, że to jedyne warte odwiedzenia miejsce na bogatej piwnej mapie Pragi. Ale przeoczyć je było by poważnym zaniedbaniem.